Aktywiści oblali farbą witrynę sklepu Andziaks. Mama influencerki połączyła się z córką na żywo. "Jakim prawem?!"
Aktywiści zniszczyli witrynę sklepu Andziaks.
Portal "Pudelek" opublikował na Instagramie relację z incydentu pod sklepem "Twinkle Candle" w Warszawie. Andziaks otworzyła sieć sklepów w Warszawie, potem z powodzeniem otworzyła kolejny punkt w Poznaniu, obecnie planuje otwarcie następnego punktu w kolejnym mieście, na razie nie zdradza, gdzie dokładnie będzie nowy punkt "Twinkle Candle". Ostatnio również wprowadziła do sprzedaży herbaty.
Wokół produktów sprzedawanych przez Andziaks narosło ostatnio sporo kontrowersji. Youtuberzy próbowali udowodnić, że influencerka zarabia krocie na swoich widzach, sprzedając im świece i herbaty za zbyt wygórowaną cenę. Youtuberzy robili testy smaku herbat, pokazując, że takie same herbaty, rzekomo z tego samego punktu, tylko w nieco innym opakowaniu, można dostać o wiele taniej. Niektórzy fani Andziaks bronili swoją idolkę, twierdząc, że mamy wolny rynek i każdy może narzucać taką marżę, jaką chce.
Jak się okazuje, zbulwersowani aktywiści oblali w Warszawie witrynę jednego ze sklepów Andziaks. Portalowi "Pudelek" udało się nagrać ten incydent. Mama Andziaks połączyła się telefonicznie z córką, która zbulwersowana nie przebierała w słowach, zwracając się do aktywisty. Pytała go, jakim prawem to zrobił i czy ktoś chodzi do niego niszczyć jego mienie.
Aktywista odpowiedział na to, że on, podobnie jak Andziaks, również pochodzi z Nysy. Jego głównym argumentem był fakt, że skończył trudne studia i zarabia w budżetówce około 7 tysięcy. Do Andziaks zwrócił się słowami - Dalej, jełopie, do roboty.
