Pies w klatce w galerii handlowej czeka na adopcję. Internauci: widać, że jest wystraszony
- Schronisko to też nieodpowiednie miejsce dla psa. Tylko czy ma to usprawiedliwiać umieszczanie psa w galerii w ten sposób? Mam wątpliwości - stwierdził autor wpisu, który nagłośnił akcję jednego ze sklepów w Warszawie.
Robert Maślak - Zoolog na Uniwersytecie Wrocławskim - napisał w niedzielę w sieci o psie, który w jednym ze stołecznych centrów handlowych siedzi w sklepie zoologicznym w klatce i czeka na adopcję. Chodzi o Maxi Zoo przy Centrum Sadyba Best Mall. Ma tam kilka zabawek. "Nie znam szczegółów, nie wiem jak często jest wyprowadzany, nie wiem jak długo siedzi w tym boksie. Czy pies wystawiony w galerii handlowej, wśród ludzi, hałasu i ciągłego ruchu, ma zapewnione warunki, które pozwalają mu czuć się bezpiecznie? Mam duże wątpliwości. Na zdjęciu, które na X udostępniła dziennikarka Renata Grochal wygląda na wystraszonego, nie widać też żadnej kryjówki. Zdaję sobie sprawę, że w schroniskach też warunki są dalekie od ideału, tam w boksach bywa nawet gorzej, ale nie zmniejsza to moich obaw, zwłaszcza dla zwierzęcia po trudnych doświadczeniach może to być zbyt obciążające. Rozumiem, że bardzo trudno znaleźć dom dla bezdomnego psa. Chwała tym, którzy podejmują takie starania. Tylko, czy wszystkie sposoby są poprawę losu zwierząt są dobre?" - zastanawia się i prosi by nie wydawać krzywdzących wyroków.
"Proszę o powstrzymanie się od POCHOPNYCH OCEN. Nie znając dokładnie sytuacji, mogą być one bardzo krzywdzące. Absolutnie nie można tutaj zakładać złej woli, wręcz odwrotnie - sądzę, że motywacje były szlachetne. Dopóki nie znamy szczegółów wzywanie organizacji czy namawianie do interwencji nie ma żadnego uzasadnienia. Można tym pogorszyć los psa! Może ktoś wie coś więcej o tej sytuacji" - dodał.
Mimo to jego post wywołał ogromne emocje i w kilka godzin przyniósł setki komentarzy. "Taka koncepcja pomocy jest bardziej szkodliwa niż to pozornie wygląda! Pomijając skandaliczny pomysł sam w sobie, to wiara, że ktoś zaadoptuje psa pod wpływem impulsu, bezrefleksyjnie, w akcie chęci niesienia pomocy jest obarczony wysokim ryzykiem dla tego pieska", "To nie miejsce dla pieska", "Widać, że jest zagubiony i wystraszony. Bez miejsca do ukrycia przed tłumem gapiów" - czytamy. Niektórzy jednak twierdzą, że w schronisku nie miałby lepiej. "A w schronisku w boksie z innymi psami, w hałasie, szczekaniu, czasem agresji....to odpowiednie miejsce. ? Każdy pies który nie bywa w markecie non stop byłby wystraszony , moje tez. Uważam, że chęć znalezienia mu domu jest najważniejszym argumentem. Znam dziesiątki ludzi którzy boją się jechać do schroniska po psa ze względów emocjonalnych. Wiec może tutaj ktoś go zauważy!" - stwierdziła jedna z internautek.
Trzeba też dodać, że na klatce psa, o którym mowa, jest tabliczka z prośbą o karmę i datki oraz akcesoria na psy i koty. Wspomnianym zwierzakiem, który czeka na adopcję opiekuje się lokalna fundacja Shop Maxi Zoo.
Jeśli chcesz pomóc lub dowiedzieć się więcej o warunkach bytowych tego psa, możesz: Odwiedzić sklep przy ul. Powsińskiej 31 (lokalizacja: Shop Maxi Zoo) lub skontaktować się z obsługą pod numerem telefonu: +48 882 155 306.
Przeczytaj też: Wola. Koń ściśnięty w bagażniku małego auta. W środku były też gołębie
