Samochód wjechał w tłum ludzi na Placu Szembeka. Nie żyje pięciolatek
Do szpitali trafiły też trzy kobiety w wieku 30, 34 i 45 lat. Wśród nich jest matka chłopca, który zmarł.
Do wypadku doszło w poniedziałek 19 stycznia po południu w Warszawie. Po zderzeniu aut na Pradze-Południe, jedno z nich wjechało w pieszych. - Toyota jechała ulicą Grochowską, Ford ulicą Zamieniecką, skręcał w lewo i wymusił pierwszeństwo. W efekcie Toyota dachowała i wbiła się na przejście dla pieszych, na których była kobieta z dzieckiem - przekazał PAP mł. asp. Paweł Chmura ze stołecznej policji. Na miejscu lądował śmigłowiec LPR.
Niestety lekarzom nie udało się uratować życia pięcioletniego dziecka. Maluch był reanimowany na miejscu i przetransportowany do szpitala. Po godzinie 17 rzecznik Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza Mariusz Mazurek poinformował, że chłopiec zmarł. Według słów lekarzy został przywieziony w stanie śmierci dokonanej. - Lekarze przez 30 minut prowadzili jeszcze reanimację. Niestety nie udała się - dodał w rozmowie z PAP.
Życiu pozostałych poszkodowanych nie zagraża niebezpieczeństwo. Mają głównie urazy kończyn.
