Pomogła zakrwawionemu mężczyźnie na ulicy. Mówi o znieczulicy: "Byłam w szoku, nikt się nie zatrzymał. Co się dzieje z ludźmi?"
Joanna Opozda w sobotni wieczór opisała na Instagramie niebezpieczną sytuację, której była świadkiem na jednej z ulic w Warszawie. Aktorka dostrzegła na chodniku rannego mężczyznę i od razu ruszyła do pomocy. W przeciwieństwie do wielu osób, które ich mijały.
"Wracałam przed chwilą z zakupów. Na chodniku leżał mężczyzna, cały we krwi, nie mógł wstać. Pobiegłam, próbowałam go podnieść, krzyczałam o pomoc do kierowców. Auta stawały obok... i wszystkie mnie mijały. Opatuliłam go folią z auta i czekałam z nim na pogotowie. Dopiero jeden pan podszedł i pomógł. Minus 6 stopni. Pijany czy nie - to nadal człowiek. Tyle osób go mijało, a widząc mnie - kobietę, która próbuje unieść wielkiego faceta - nikt się nie zatrzymał. Byłam w szoku. Naprawdę nikt się nie zatrzymał! Każdy jechał dalej! W takich warunkach można po prostu umrzeć z zimna. Reagujmy! Ta znieczulica mnie przeraża, co się dzieje z ludźmi?!" - napisała na Instagramie.
