Mają się znęcać nad psem z Saskiej Kępy. Na wycieraczce znaleźli "liściki". "Na c**j" wam ten pies"
Zaniepokojony sąsiad załamuje ręce i nie chce zostawić sprawy bez pomocy.
Mieszkańcy Saskiej Kępy zebrani na jednej z sąsiedzkich grup, żyją teraz sprawą psa z okolicy, który według jednego z lokatorów bloku przy ul. Wersalskiej, ma być zaniedbywany przez sąsiadów. "Są też podejrzenia, że się nad nim znęcają. Pies jest reaktywny, wyje i ujada od rana do wieczora, również w nocy, stojąc przy drzwiach do mieszkania. Trudno tak funkcjonować, tym bardziej, jeśli ktoś pracuje zdalnie, ma małe dziecko. Poza tym sąsiedzi twierdzą, że widzieli lub słyszeli, jak pies mógł być kopany przez właścicieli. Inna sprawa, że ci ludzie już kilkukrotnie odstawili akcję, że wyjeżdżali na dłuższe wakacje i psa zostawiali samego w mieszkaniu (raz dziennie ktoś do niego przychodził, potem wychodził, i też nie obchodził się z nim "najdelikatniej"). Do tego Ci ludzie są aroganccy, reagują ofensywnie przy każdej próbie rozmowy" - czytamy.
Autor wpisu zaznaczył, że sprawa była zgłaszana na policję, do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami czy administracji. Niestety na razie nic nie udało się tam wskórać i sytuacja wydaje się patowa. "Wszyscy o tym wiedzą i nikt nic nie zrobił. Komenda Stołeczna Policji rozkłada ręce i twierdzi, że nie ma narzędzi, może przyjąć tylko zgłoszenie. Towarzystwo twierdzi, że w takim przypadku trzeba rozmawiać z administracją. Administracja spycha problem (...). Jesteśmy totalnie bezradni, dlatego piszemy o tej sprawie publicznie, na forum. Może macie jakieś pomysły, co zrobić w takiej sytuacji? Do kogo zgłosić się o pomoc, może są fundacje, o których nie słyszeliśmy? A jeśli chcecie zrobić pikietę pod klatką, to też zapraszamy. Chodzi przede wszystkim o to biedne, umęczone zwierzę" - napisał pan Mateusz i załączył zdjęcia kartek, które właściciele psa znaleźli na wycieraczce.
Ludzie ruszyli tłumnie do komentarzy. Co radzą? "Sama interwencja policji nie zadziała w sensie nie uruchomi procesu. Oprócz wzywania na miejsce policji należy w takiej sprawie złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i wniosek o ściganie sprawcy. I tutaj pewnie skuteczniejsze będzie zakłócanie miru domowego. I później np. pozostali mieszkańcy będą występować w roli pokrzywdzonych", "Żadna fundacja nie ma takich uprawnień jak policja. Nie wejdzie sobie komuś do mieszkania zabrać pieska. Fundacja to prywatna inicjatywa nie państwowa. Zbierz materiał dowodowy w postaci filmów z dźwiękiem przy użyciu aplikacji TimeStamp i wyślij mailem na komendę, UG, ADM z opcją potwierdź odczytanie" - piszą mieszkańcy z okolicy.
Wysłaliśmy w tej sprawie zapytanie na policję, prosząc o wyjaśnienie. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, niezwłocznie o tym poinformujemy.
