Dziennikarz TV Republika zachowywał się irracjonalnie w kościele. Był bez koszulki. Policja przeszkuła jego mieszkanie

Marcin Dobski | fot. Marcin Dobski/instagram
Marcin Dobski | fot. Marcin Dobski/instagram

Marcin Dobski po kilku dniach od zdarzenia, zabrał 16 września głos w opisywanej przed media sprawie.

Wirtualna Polska poinformowała, że 8 września na warszawskim Żoliborzu, wobec Marcina Dobskiego, dziennikarza śledczego Telewizji Republika, musiały interweniować służby. Jedna z interwencji miała miejsce w kościele św. Stanisława Kostki przy ul. Hozjusza. Zgłoszenie od zaniepokojonego świadka wpłynęło do Straży Miejskiej około godz. 14:10, a patrol pojawił się na miejscu pięć minut później.

Jak przekazała Straż Miejska w Warszawie, funkcjonariusze zastali mężczyznę bez koszulki, który zachowywał się irracjonalnie, a kontakt z nim był utrudniony. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy zdecydowali o przewiezieniu Dobskiego do Szpitala Bielańskiego. Wcześniej dziennikarz miał opublikować w serwisie X nagranie, w którym informował, że źle się czuje i potrzebuje pomocy pogotowia.

Tego samego dnia policjanci udali się również do mieszkania Dobskiego. Jak wyjaśnia Komenda Stołeczna Policji, interwencja nie miała związku z jego działalnością dziennikarską. Policję zawiadomiła sąsiadka, która miał zauważyć, że drzwi do mieszkania są uchylone, a w środku panuje nieporządek. Dodatkowo w lokalu miało znajdować się pozostawione bez opieki zwierzę.

W związku z tym policjanci pojawili się pod wskazanym adresem, aby sprawdzić, czy w mieszkaniu nie doszło do przestępstwa oraz zabezpieczyć znajdujące się tam mienie. Funkcjonariusze przeprowadzili przeszukanie lokalu. W czynnościach uczestniczyła osoba przybrana, a ich przebieg został zarejestrowany kamerą. Po zakończeniu działań mieszkanie zabezpieczono i założono plomby. - W toku przeszukania nie ujawniono środków odurzających ani innych przedmiotów, których posiadanie jest zabronione - przekazała KSP.

16 września dziennikarz wrócił na portal X. "Dziękuję wszystkim dobrym ludziom. Nic się nie zmienia, spacerujemy dalej" - napisał i podziękował internautom za życzenia zdrowia.Ponownie zabrał głos przed godziną 21.00.

"Przepraszam z całego serca wszystkich oburzonych i szydzących z tego, że jestem chory, nie zawsze umiejętnie walczę z chorobą i demonami, a w chwili wyjątkowego kryzysu szukałem pomocy. Nie byłem nigdzie nagi. A Sara to też moja rodzina. Byliśmy najpierw u weterynarza, bo miała 40 stopni gorączki. Nie wyłączam komentarzy, ale nie będę nikomu odpisywał. Ciekawe, że policja dała wszystko życzliwym mediom. I ciekawe czego tak naprawdę szukała. Dowiecie się pewnie z mojego kolejnego tekstu" - napisał Marcin Dobski.

Potrzebujesz pomocy?

116 123 - Ogólnopolski Telefon Zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym. Całodobowo, anonimowo, bezpłatnie. Można zadzwonić, napisać przez czat lub formularz na platforma 116sos.pl.

800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym, całodobowa pomoc przez telefon, mail, czat.

116 111 - Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (Fundacja "Dajemy Dzieciom Siłę").
W sytuacji nagłej - dzwoń na 112 (numer alarmowy).

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu