Szpital MSWiA. Wybili mu ząb, wypisali do domu, mimo zapalenia, a potrzebował operacji
Dawid Czarnota - 33 letni pacjent szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej podzielił się na łamach "Gazety Wyborczej" swoją historią ze wspomnianą placówką. 17 sierpnia trafił tam na SOR z bardzo silnym bólem brzucha, który nasilał się od dwóch dni. Dodatkowo miał problemy z oddychaniem. Około godziny 1 w nocy lekarz dyżurny zdecydował jednak o wypisaniu mężczyzny ze szpitala. Jego zdaniem przyczyną dolegliwości miała być niestrawność po zjedzeniu fast foodu.
18 sierpnia jego stan był już na tyle zły, że ponownie udał się do szpitala przy ul. Wołoskiej. Po przeprowadzeniu wywiadu lekarskiego Dawid został skierowany na tomografię komputerową. Badanie wykazało konieczność przeprowadzenia operacji. Jeszcze tego samego dnia pacjent trafił na stół operacyjny, gdzie przeszedł zabieg usunięcia wyrostka robaczkowego. Po wybudzeniu zauważył, że brakuje mu fragmentu zęba - jedynki. Pacjent przypuszcza, że do uszkodzenia mogło dojść podczas intubacji.
Mężczyzna złożył oficjalną skargę w tej sprawie. Wtedy odwiedził go na sali rzecznik prasowy placówki. Chciał, by ją wycofał. - Powiedziałem, że nie wycofam skargi, bo sprawa nie dotyczy tylko zęba. Wtedy zaczął na mnie krzyczeć. Był czerwony na twarzy i powiedział, że lepiej, żebym wycofał skargę, bo karma wraca. Po prostu mi groził - czytamy relację Dawida. Szpital temu zaprzeczył, ale mężczyzna został przeproszony przez rzecznika.
Dawid opuścił szpital 25 sierpnia, mimo że przez cały pobyt zgłaszał lekarzom utrzymujący się ból brzucha. W trakcie hospitalizacji wykonano badanie USG, które wykazało obecność dwóch ropni w okolicy wątroby. Lekarz prowadzący uznał jednak, że nie wymagają one dodatkowego leczenia, ponieważ organizm powinien samodzielnie je wchłonąć.
A że ból brzucha wciąż się utrzymywał, w poniedziałek, 7 września, ponownie zgłosił się na SOR, tym razem w Centralnym Szpitalu Klinicznym przy ul. Banacha. Wykonane badania wykazały bardzo wysoki poziom CRP - aż 115 mg/l. Dla porównania, prawidłowa wartość tego wskaźnika powinna wynosić poniżej 5 mg/l. Tak podwyższony wynik świadczył o silnym stanie zapalnym i mógł wskazywać na poważną infekcję, w tym zakażenie bakteryjne oraz ryzyko sepsy. - Dopiero tutaj czuję, że naprawdę się mną zaopiekowano - podsumował bohater artykułu.
Przeczytaj też: Zaginęła lekarka z Pragi-Północ. Honorata Ostrowska-Lesiak poszła na rehabilitację i do tej pory nie wróciła
