Mieszkańcy żalą się na ogromną siłownię w parku na Ochocie. "Dźwięk tych maszyn towarzyszy nam przez cały dzień"
Problematyczne dla mieszkańców jest to, że miejsce jest otwarte przez całą dobę.
Od października 2023 roku w parku im. Zasława Malickiego na warszawskiej Ochocie działa pierwsza bezpłatna i dostępna przez całą dobę siłownia DZIK GYM. Obiekt został utworzony we współpracy popularnych influencerów z grupy Warszawski Koks oraz ówczesnych władz dzielnicy. Choć miejsce szybko zyskało popularność wśród osób aktywnych fizycznie, dla mieszkańców pobliskich bloków stało się źródłem uciążliwego hałasu.
DZIK GYM różni się od typowych siłowni plenerowych znajdujących się w miejskich parkach. Wyposażenie pozwala na wykonywanie pełnowartościowych treningów, ponieważ urządzenia mają możliwość regulowania obciążenia. Korzystanie z siłowni jest całkowicie darmowe, dlatego cieszy się sporym zainteresowaniem ćwiczących.
Największym problemem dla okolicznych mieszkańców jest to, że w godzinach wieczornych i nocnych organizowane są tam również spotkania i imprezy. Zdarza się, że po godzinie 22 pojawiają się grupy osób, które podczas treningu korzystają z głośników i puszczają muzykę. Na uciążliwy hałas szczególnie skarżą się mieszkańcy bloków przy ulicy Wiślickiej 5 i 7.
W związku z problemem pojawił się pomysł przeniesienia siłowni w inne miejsce. Radna Sylwia Mróz z Koalicji Obywatelskiej poinformowała, że wspólnie z burmistrzem dzielnicy Piotrem Krasnodębskim przygotowała projekt zakładający przeniesienie DZIK GYM na teren Skry, zarządzany przez Aktywną Warszawę. Na razie pomysł znajduje się jednak na etapie rozmów i negocjacji.
- To jest ogromna siłownia, tylko że na powietrzu, pod naszymi oknami. Ciągle słyszymy łoskot talerzy przesuwanych po rurkach, ich dobijanie. To jest bardzo głośne. Proszę wyobrazić sobie huk, jak ktoś spuszcza 150 kg w martwym ciągu na ziemię. I tak sto razy dziennie. W nocy nas to wybudza, a w dzień nie pozwala pracować. Do tego bardzo dużo osób po prostu krzyczy podczas ćwiczeń - mówi dla "Gazety Wyborczej" jeden z mieszkańców. - Od trzech lat żyjemy w miejscu, gdzie nie da się funkcjonować. Dźwięk tych maszyn towarzyszy nam przez cały dzień i całą noc. Niektórzy nie wytrzymali, sprzedali mieszkania poniżej wartości, by tylko się stąd wynieść - dodaje.
