Dostawca jedzenia złapał na Mokotowie kaczkę. Po dłuższej rozmowie zgodził się wypuścić ją na wolność

fot. Oksana
fot. Oksana

"Właśnie przyczyniłam się do uratowania dzikiej kaczki, czyli polowania na Mokotowie. Ostatecznie na dodatkową prośbę sąsiada z wilczurem kaczka została wypuszczona" - napisała Oksana, która nagrała 'polowanie' na swój telefon komórkowy. Nagranie publikujemy poniżej.

Można tylko przypuszczać, że dostawca jedzenia chciał złapać kaczkę, aby samemu ją... zjeść. Złapanie dzikiej kaczki jest jednak w Polsce nielegalne i kwalifikowane jako kłusownictwo. Wszystkie ptaki są objęte ochroną, a ich odławianie bez specjalnych zezwoleń grozi karami finansowymi - rozporządzenie ministra mówi o 1000 zł za zabicie każdej sztuki ptactwa łownego bez pozwolenia. Sama próba schwytania zwierzęcia wiąże się ze sporym stresem dla niego i ryzykiem odniesienia przez ptaka poważnych obrażeń - złamania skrzydeł czy nóg, gdy będzie próbował uciekać.

Trzeba też przypomnieć, że zabicie i zjedzenie dzikiej kaczki to zagrożenie dla zdrowia osoby, która chciałaby to dokonać. Miejskie ptactwo żywi się często śmieciami, resztkami przetworzonego jedzenia wrzucanymi do wody oraz ma kontakt ze skażoną glebą i ściekami, przez co w jego tkankach kumulują się toksyny i metale ciężkie. Dzikie kaczki bywają nosicielami groźnych dla człowieka pasożytów oraz patogenów, w tym bakterii Salmonella czy wirusa ptasiej grypy. Spożycie takiego mięsa jest nie tylko prawnie niedopuszczalne, ale także niebezpieczne dla ludzkiego organizmu.

W tym przypadku kaczka została wypuszczona więc sprawą nie zajmie się policja.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu