Plakaty w centrum Warszawy z karykaturą Nawrockiego. "Każda rodzina dopłaca rocznie 1500 zł"
W rocznicę pierwszego weta prezydenta Karola Nawrockiego aktywiści Greenpeace chcieli zwrócić uwagę na konsekwencje zablokowania nowelizacji ustawy wiatrakowej. W centrum Warszawy oraz Poznania rozwieszono plakaty z karykaturą Nawrockiego przypominające o kosztach, jakie według aktywistów ponoszą obywatele przez zablokowaną ustawę wiatrakową. Według wyliczeń Greenpeace każda polska rodzina dopłaca rocznie około 1500 zł z powodu zahamowania transformacji energetycznej. Na tę kwotę składają się m.in. dopłaty do nierentownego górnictwa (600-800 zł), opłaty za emisję CO2 (300 zł), koszty importu gazu (300 zł) oraz opłaty w ramach rynku mocy podtrzymujące przestarzałe elektrownie (200 zł).
Zdaniem aktywistów nie tylko wszyscy obywatele muszą dopłacać do systemu, to dodatkowo część nie może 'zarabiać' na elektrowniach - zablokowana ustawa zakładała, że mieszkańcy okolic elektrowni wiatrowych otrzymywaliby corocznie pieniądze wypłacane bezpośrednio przez inwestorów tych elektrowni. Prezydenckie weto zatrzymało te świadczenia.
Przedstawiciele Greenpeace podkreślają, że konsekwencją zatrzymania inwestycji w lądowe farmy wiatrowe będzie ponad dwukrotnie mniejsza moc zainstalowana i produkcja energii z tego źródła, niż zakładano w optymistycznym scenariuszu. Wstępną lukę energetyczną trzeba będzie uzupełnić surowcami kopalnymi, co doprowadzi do wzrostu zużycia importowanego gazu ziemnego o 50-60%. Zdaniem ekspertów uzależnianie się od zagranicznych dostaw paliw kopalnych generuje ryzyka geopolityczne i osłabia bezpieczeństwo energetyczne kraju, zamiast wspierać modernizację lokalnej infrastruktury i odporność na wstrząsy rynkowe.
