Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Szwagier dziennikarza odczytał wzruszający list od jego żony
W piątek - 14 sierpnia - na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach odbyło się ostatnie pożegnanie Andrzeja Morozowskiego. W pewnym momencie podczas ceremonii głos zabrał szwagier dziennikarza, który odczytał list od żony prowadzącego "Tak jest".
- Był cudownym, bezwarunkowo kochającym ojcem. Ojcostwo uważał za jedno z najważniejszych doświadczeń w swoim życiu. Był wielkim optymistą. Nie rozpamiętywał gorszych chwil. Był wyrozumiały wobec ludzi. O swojej chorobie powiedział tyle, że wygląda na to, że nie będę długo żył. Martwił się, jak dam sobie radę. Na koniec chciałabym bardzo podziękować naszym przyjaciołom i znajomym. (...) Jędruś, żegnaj kochanie. Mój najdroższy człowieku, przyjacielu, mężu. Bez ciebie już nic nie będzie takie samo - napisała żona dziennikarza.
- 13 czerwca 1957 roku, 4 sierpnia 2026 roku. W tych dwóch datach zawiera się życie naszego przyjaciela, a w nim: 14. liceum Frycza Modrzewskiego, Wydział Wiedzy o Teatrze, kiedyś PWST, teraz Akademii Teatralnej. Redakcja dwutygodnika "Hejnał Mariacki". Nawet dzwonił do TVN-u pan, który z Andrzejem w tym "Hejnale" pracował - mówił prowadzący ceremonię, Tomasz Sianecki.
