Żmija ukąsiła psa i nie przeżył. Właścicielka myślała, że lek jest za daleko. "Syneczku, wróć do mnie"

zdj. ilustracyjne | fot. pixabay.com/pl
zdj. ilustracyjne | fot. pixabay.com/pl

Słowa kobiety wzruszają.

Pani Łucja opisała swoją dramatyczną historię w mediach społecznościowych. Choć na co dzień mieszka w Warszawie, tego dnia wybrała się ze swoim trzyletnim psem Jasiem na spacer nad rzekę Liwiec. W trakcie przechadzki doszło do tragicznego zdarzenia - psa ukąsiła w łapę żmija.

Kobieta zdawała sobie sprawę, że w takiej sytuacji liczy się każda minuta. Aby zwiększyć szanse Jasia na przeżycie, konieczne było jak najszybsze podanie odpowiedniego leku. Wiedząc, że ma na to zaledwie kilka godzin, rozpoczęła gorączkowe poszukiwania preparatu. Ostatecznie udało się go zdobyć, jednak pomoc nadeszła zbyt późno. A w lecznicy była z nim w 25 minut.

- Po długich poszukiwaniach znalazłam po jednej ampułce w Gdańsku, Brodnicy, Jastrzębiu-Zdroju i Tychach. Wszędzie daleko. W końcu udało się znaleźć jedną ampułkę w Warszawie, ale niestety dla Jasia było już za późno - opowiedziała pani Łucja w rozmowie z "Faktem". - Nie powinno być tak, że praktycznie nigdzie jej nie ma - dodała.

Nie ukrywa, że ciągle jest w szoku. "Wołam Go. Czekam aż przebiegnie. Chcę Go przytulić. Ale wołam nadaremnie. Jeszcze czuję Jego zapach. Jeszcze czuję ciepło Jego ciała i oddechu. Jeszcze wierzę, że to wszystko jest tylko złym snem. Syneczku wróć do mnie lub po mnie...po nas... Wszyscy jesteśmy gotowi iść, żebyśmy tylko byli znowu razem" - napisała w mediach społecznościowych.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu

Dziś w Warszawie

28℃
17℃
Poziom opadów:
6.8 mm
Wiatr do:
16 km
Stan powietrza
PM2.5
10.20 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro