Dawid Kacprzyk przerwał milczenie po zarzutach, że pacjenci umierali na jego SOR-ze. Mówi o konflikcie
Wygląda na to, że zamieszanie związane z warszawskim Szpitalem Południowym szybko się nie rozwiąże. W sprawie co chwilę pojawiają się od tygodnia nowe wątki.
Po tym jak były ordynator oddziału chirurgii w stołecznym Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski powiedział w Kanale Zero m.in. że pacjenci Szpitala Południowego umierali niezaopiekowani na SOR-ze, Dawid Kacprzyk, który nim kierował, przerwał milczenie. Jego oświadczenie opublikowała w środę "Rzeczpospolita".
"Kategorycznie oświadczam: dr Emil Jędrzejewski bezpodstawnie łączy mnie ze zdarzeniami, z którymi nie miałem nic wspólnego. Dotyczy to w szczególności dwóch spraw przywołanych w wywiadzie: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. W pierwszej sprawie toczy się postępowanie karne, którego nie jestem stroną. Druga sprawa - o ile w ogóle miała miejsce - nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym" - podkreślił.
Według niego twierdzenia formułowane przez dr. Jędrzejewskiego nie znajdują potwierdzenia w faktach. "W mojej ocenie ich rzeczywistym skutkiem jest próba zdyskredytowania mnie w przestrzeni publicznej" - ocenił.
Przy okazji dowiedzieliśmy się, że w lipcu 2025 roku Emil Jędrzejewski złożył na niego skargę. "W treści tego pisma nie wskazał żadnego konkretnego, możliwego do zidentyfikowania przypadku medycznego zaniedbania z mojej strony. Skarga opierała się wyłącznie na ogólnych twierdzeniach. Mimo to odniosłem się do stawianych mi zarzutów w dniu 15 sierpnia 2025 r. Nie jest zatem prawdą, że skarga dr. Jędrzejewskiego została pozostawiona bez odpowiedniej reakcji" - czytamy.
Dawid Kasprzyk poruszył też kwestię skarg pacjentów dotyczących funkcjonowania oddziału chirurgii. Jak przyznał, te były "uzasadnione". Chodzi m.in. o lekarzy, którzy nie stawiali się na SOR. "To właśnie takie zachowania lekarzy oraz ordynatora tego oddziału prowadziły do konfliktu z lekarzami SOR-u. Lekarze SOR-u, działając zgodnie z obowiązującymi procedurami, mieli prawo oczekiwać niezwłocznych konsultacji chirurgicznych - przede wszystkim w interesie pacjentów" - napisał. Podkreślił też, że stawiane mu "publiczne zarzuty są nieprawdziwe, bezpodstawne i noszą cechy zniesławienia". "W związku z tym informuję, że podjąłem już działania prawne, a sprawa zostanie skierowana na drogę właściwego postępowania sądowego" - dodał na koniec.
