Posadziła psa na siedzeniu w autobusie 516 i wywołała oburzenie. "Już nie tylko torebki są zmęczone"
Jedna z mieszkanek Warszawy podzieliła się na internetowej grupie zdjęciem kobiety i jej pupili ze stołecznego autobusu. Jeden z nich - york - jakby nigdy nic siedział na siedzeniu pasażera. Kobieta podróżowała przyspieszoną linią 516, która kursuje z Nowodworów na Żerań.
- Już nie tylko torebki "są zmęczone", ale pieski też. A potem ty usiądź w jasnych spodniach. O łamaniu przepisów względem kagańca nie wspomnę. Jak kierowca może na to pozwolić? I żeby nie było sama mam psy i wiem jak wygląda psia dupka po zrobieniu kupy i siku. Jeszcze u włochatego psa. Może łaskawie nasz przewoźnik pouczy kierowców, co do przestrzegania przepisów i pilnowania tego. Rower potrafią wyprosić, większego psa sprawdzić czy ma kaganiec. Wiec może przepisy zaczną obowiązywać wszystkich, bo niestety na kulturę pasażera w tym wypadku nie ma co liczyć - napisała pani Ania.
Post wywołał skrajne emocje komentujących. "Jeżeli komuś się coś nie podoba to trzeba zwrócić grzecznie uwagę komuś. Sama mam pieska i uważam, że psy i inne zwierzęta są czystsze od ludzi niektórych. Szkoda, jak dzieci opierają bądź kładą buty na siedzenia to jest dobrze. Lub jak pasażer smacznie sobie wcina jedzonko i dookoła wszystko jest w jedzeniu. Lub jak bezdomni robią co robią w komunikacji. A co najważniejsze.. są upały, jest bardzo gorąco i nikomu nie przeszkadza w komunikacji skisły pot ludzi? Malutki piesek przeszkadza, a te inne rzeczy już nie", "Zwyczajnie trzeba podejść i powiedzieć kierowcy o takim fakcie. Nie wszystko widać w lustrze", "A kierowca to nie ma co robić tylko co przystanek wychodzić z kabiny i robić kontrole pasażerów?", "Sama mam psa, ale nie posadziłabym sierściucha na siedzenie, tak samo jak na kanapę czy łóżko w domu. Ludziom to już się w dup... poprzewracało i myślą, że pies to ich dziecko", "Kaganiec dla yorka? Powodzenia", "Ale jak bombelek stoi brudnymi buciorami to Ci nie przeszkadza?" - czytamy.
