Koniec niedźwiedzi w Warszawskim ZOO. Zmarła Sabina. "Odeszła spokojnie we śnie"
Wybieg dla niedźwiedzi będzie teraz pusty.
Warszawskie ZOO rozpoczęło środę od przekazania smutnych wieści. Okazuje się, że kilka dni temu odeszła niedźwiedzica Sabina. Choć nieznana jest jej dokładna data narodzin, placówka jest przekonana, że miała skończone już 40 lat, co dla tego gatunku jest sędziwym wiekiem.
"Była ostatnią niedźwiedzicą w Warszawskim ZOO, a także żyła najdłużej z trójki, która trafiła do Warszawy ze szkoły cyrkowej w Julinku - Mała i Grześ odeszli już kilka lat temu. Wraz z Sabiną kończy się pewna era. Była z nami od 2007 roku, przeżyliśmy razem wiele zabawnych i ciekawych chwil, bywały też cięższe momenty. Udało nam się zbudować z nią silną więź, ufała nam i lubiliśmy się nawzajem" - czytamy.
Niedźwiedzicy dłuższego czasu doskwierały problemy wieku starczego. Cierpiała przez zmiany zwyrodnieniowe w stawach, zaćmę czy problemy z zębami. Z tego powodu była pod ciągłą kontrolą weterynaryjną.
"Saba była niedźwiedziem niezwykłym. Za młodu bywała nieobliczalna i szalona, z czasem stała się bardziej stateczna i dystyngowana, choć nigdy nie straciła swojego temperamentu. Lubiła jeść owoce, tarzać się w pomarańczach, spać w słomie i niszczyć co się da. W ostatnich tygodniach zauważalnie przycichła - zmniejszył się jej apetyt, więcej spała i odpoczywała. Sabinka odeszła spokojnie we śnie. Będzie nam jej bardzo brakowało, była wspaniałym niedźwiedziem, z niezwykłą historią. Hasaj za Tęczowym Mostem, Saba" - dodano.
Mieszkańcy Warszawy i sympatycy Warszawskiego ZOO nie kryją smutku i ubolewają, że nie zobaczą już w ogrodzie niedźwiedzi. "Pamiętam wszystkie nasze niedźwiedzie, faktycznie kończy się pewna era, już się nie spotkamy przy miśkach", "Dobrze, że chociaż miała lata dobrego życia, a nie cyrku dla gawiedzi", "Uwielbiałam siedzieć przy wybiegu Sabiny i obserwować", "To bardzo przykre niech sobie odpoczywa za tęczowym mostem" - piszą.
Przez lata Sabina mieszkała na wybiegu przy alei Solidarności. Jednak po incydencie z 2020 roku - gdy do środka wtargnął pijany mężczyzna - wraz ze swoją współtowarzyszką Małą - została przeniesiona do środka ogrodu.
