Bąkiewicz z wyrokami skazującymi. "To dlatego można go publicznie określać przestępcą."
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych poinformował w poniedziałek o postępowaniach przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi.
Wyżej wspomniana organizacja pozarządowa zainicjowała sześć postępowań przeciwko Bąkiewiczowi.
- Informujemy, że Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych doprowadził już do sześciu postępowań prokuratorskich i sądowych dotyczących czynów Roberta Bąkiewicza. W dwóch sprawach sąd już potwierdził, że nasze zarzuty były zasadne i wydał wyroki, w których uznał Bąkiewicza za winnego popełnienia przestępstw kryminalnych. To dlatego można go publicznie określać przestępcą. Nie odpuszczamy! Działamy dalej! - deklaruje OMZRiK.
- Wyrok zapadł dokładnie tak, jak zaplanowali od samego początku. Standardy i wzorce rodem z czasów stalinowskich, dziś w "uśmiechniętej Polsce" Donalda Tuska, to przyzwoici ludzie, którzy mieli odwagę bronić dobra i wartości, są prześladowani i stają się celami systemu. Ale wiecie co? Jestem dumny. Bo stoję po właściwej stronie - tak Bąkiewicz komentował jeden z wyroków sądu.
Robert Bąkiewicz mimo to zorganizował dwa tygodnie temu w Warszawie, przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) w Alejach Ujazdowskich, tak zwane "miasteczko gniewu". Głównym postulatem ruchu Bąkiewicza jest odsunięcie Tuska od władzy. Zebrani mieli protestować tak długo, aż Tusk przestanie być premierem. Te deklaracje jednak się nie ziściły, ponieważ zebrani przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów po dwóch tygodniach wrócili do domu.
- No i pojechało "Miasteczko Gniewu" Bąkiewicza. Mieli stać "aż do upadku rządu Tuska", a wytrzymali tyle, co przeciętny harcerz na biwaku w listopadzie - dokładnie dwa tygodnie. Sanatorium dla emerytów level master. Pawiloniki, leżaczki, kawa z termosu i narzekanie na władzę. W końcu przyszło trochę deszczu - i po rewolucji. D**y zmarzły - podsumował Jacek Fogiel.
