Miasto zabiera dom pana Cezarego na Białołęce i go rozbierze. Wszystko przez remont ulicy Białołęckiej
Sprawa ta ciągnie się od lat i nie było możliwości polubownego dojścia do porozumienia.
Na Białołęce od ul. Kopijników do ul. Ketlinga obok jezdni powstaną chodniki i drogi rowerowe. To 4 km drogi. Zapowiedziano też magistralę kanalizacyjną o długości 1,6 km, która umożliwi rezygnację z szamb na wielu posesjach w sąsiedztwie ul. Białołęckiej. Niestety niemal na środku tego nowego odcinka ulicy stoi dom przy ul. Kuszników 27. Koliduje z pasem dla samochodów, nie z drogą dla rowerów - podkreśla "Gazeta Wyborcza", która opisała tę sprawę. W związku z tym właściciele muszą się z niego wyprowadzić.
- Już we wrześniu 2018 r. do właścicieli wysłano pismo z informacją o podpisaniu umowy na zaprojektowanie rozbudowy ul. Białołęckiej od ul. Kopijników do ul. Ketlinga i o tym, że ich budynek mieszkalny został przewidziany do rozbiórki - powiedziała Monika Beuth ze stołecznego ratusza. Właścicielom zaproponowano lokal zastępczy, którego przyjęcia odmówili. Jeśli ostatecznie nieruchomość nie zostanie wydana, ma być przejęta 21 maja w obecności komornika.
Właściciel nieruchomości zabrał w tej sprawie głos w internecie. "Próba zagrabienia mojej posesji wraz z domem przy ulicy Kuszników 27 jest skandalem kompromitującym władze miasta. Krew mnie zalewa, że złodziejska instytucja chce zabrać nam dom rodzinny 143 m kw. przy ul. Kuszników 27 za 445 tys. zł, zburzyć go i poprowadzić na jego miejscu ścieżkę rowerową wzdłuż nowego przebiegu jezdni. (...) Władze Warszawy kradną nam dom rodzinny pod ścieżkę rowerową. Tego Ci, Rafał, nie daruję" - napisał na swoim profilu facebookowym Cezary Lusiński i dodał, że ten dom był w jego rodzinie od dwóch pokoleń.
