Ukradła kurtkę z przychodni na Woli. Wpadła przez to, co było w kieszeniach
Tłumaczenie kobiety było kuriozalne.
13 maja (środa) na warszawskiej Woli, mężczyzna zgłosił się do patrolu straży miejskiej, który napotkał na swojej drodze. Wszystko dlatego, że jego kurtka zniknęła z poczekalni w przychodni lekarskiej. - Twierdził, że gdzieś w tej okolicy znajdują się skradzione mu wcześniej rzeczy. Opowiedział, że po wyjściu od lekarza w przychodni przy ulicy Wolskiej zauważył kradzież swojej skórzanej kurtki. W środku były dokumenty, klucze oraz słuchawki bezprzewodowe z... lokalizacją GPS. Jak się okazało, słuchawki cały czas nadawały sygnał widoczny na telefonie mężczyzny - informuje straż miejska.
Szybko udało się ustalić, że słuchawki znajdują się w zaparkowanym w pobliżu aucie. - W pojeździe, na miejscu pasażera, siedziała 41-letnia kobieta. Na prośbę funkcjonariuszy otworzyła drzwi. Na pytanie, czy ma w aucie skórzaną kurtkę poszukiwaną przez mężczyznę, odpowiedziała twierdząco. Według jej, dość mglistych wyjaśnień, zabrała bezpańskie okrycie z przychodni lekarskiej, by "poszukać jego właściciela w Internecie" - dodała straż miejska.
Wstępna wycena skradzionych przedmiotów opiewała na kwotę 1 600 złotych. Kobieta trafiła w ręce policji.
