Sprawca karambolu w Łomiankach próbował mataczyć. Chciał zrzucić winę na... pasażera
Nowe fakty w głośnej sprawie z 12 kwietnia.
Patryk R. czyli kierowca odpowiedzialny za niedzielny karambol w Łomiankach, w którym zginęły dwie osoby, a trzecia przebywa w bardzo ciężkim stanie w szpitalu, usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu, ucieczki z miejsca zdarzenia i nieudzielenia pomocy. Grozi mu za to od 5 do 20 lat więzienia. Poza tym za złamanie zakazu prowadzenia pojazdów oraz posiadanie środków odurzających. Pasażer usłyszał z kolei zarzut nieudzielenia pomocy - grozi mu do 3 lat więzienia. Ponoć jest bardzo prawdopodobne, że śledczy zmienią kwalifikację czynu z wypadku na katastrofę w ruchu lądowym.
Wiadomo, że panowie w chwili wypadku byli pod wpływem alkoholu. - Mogę potwierdzić, że między godziną 13.00 a 14.00 Patryk R. i Piotr B. wypili łącznie około litra wódki, popijając je sześcioma piwami. Po zatrzymaniu podczas badania w wydychanym powietrzu wyszło, że mają 0,5 promila alkoholu. Eksperci będą musieli przeprowadzić rachunek retrospektywny, aby wykazać, ile mieli promili w momencie wypadku - poinformował "Fakt" prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Poza tym dziennikarze tabloidu ustalili, że sprawca wypadku wiedząc o ciążących na nim zakazach, próbował przekonać Piotra B. do wzięcia pełnej odpowiedzialności za spowodowanie wypadku. Nikt jednak nie dał mu wiary, bo do prokuratury zgłosiło się bardzo wielu kierowców, którzy byli świadkami tragicznego wypadku. Materiał dowodowy ma być w tej sprawie bardzo obszerny.
Przeczytaj też: Brat żegna 15-letniego Kacpra, który zginął w karambolu w Łomiankach. "Tęsknię za tobą"


