Obrońcy dzików przyszli pod ratusz. Mocne transparenty. "Warszawa to nie rzeźnia" [DUŻO ZDJĘĆ]
Byliśmy na miejscu. Zdjęcia z wydarzenia zobaczysz w naszej galerii pod artykułem. Wśród tłumu ludzi można zauważyć m.in. aktorkę i działaczkę społeczną Maję Ostaszewską.
15 kwietnia obrońcy dzików spotkali się tłumnie pod ratuszem na pikiecie. Zgromadzeni domagali się wstrzymania decyzji prezydenta Warszawy. Przypomnijmy, że Rafał Trzaskowski w marcu podpisał zgodę na zabicie 400 dzików w przestrzeni miejskiej. Poza tym chcą powołania zespołu ekspertów ds. dzikich zwierząt, zastosowania metod alternatywnych, humanitarnych - przy odłowie, przestrzegania obowiązującego prawa. Przy okazji wytknięto, że dyrektorem warszawskich Lasów Miejskich jest członek Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego. Apelowano o jego odsunięcie.
"Zabijanie trwa, bo dla wąskiej grupy osób jest opłacalne! Nie ma naszej zgody na przedmiotowe traktowanie zwierząt, na ich śmierć i cierpienie, na pogarszanie zdrowia psychicznego mieszkańców, będących co chwila świadkami okrutnych, barbarzyńskich praktyk" - mówili.
Protestujący mieli ze sobą transparenty z takimi hasłami jak np: "Dzik jest dobry, ratusz zły, wstyd mordować, tak jak wy", "Trzaskowski dosyć tej beztroski", a także skandowali hasła: "Stop rzezi dzików", "Dzik jest dziki, myśliwy jest zły" i "Warszawa to nie rzeźnia".
Protestujący zachęcali, aby nie zgłaszać obecności dzików, gdyż zostaną one wtedy zastrzelone. - Strzelanie do dzików pod dyktando myśliwych jest totalną drogą na skróty, a od prezydenta europejskiej stolicy oczekujemy czegoś więcej niż takich łopatologicznych rozwiązań - powiedział Piotr Cykowski z Akcji Demokracji. Dodał, że musimy się nauczyć żyć z przyrodą w zgodzie, a nie za pomocą strzelby.


