Mokotów. Przywiązała psa na automatycznej smyczy tuż przy samej ulicy
Osoba, która to zauważyła, podzieliła się wpisem w internecie, by jak sama stwierdziła, pokazać niebezpieczne sytuacje, by ktoś mógł wyciągnąć z nich wnioski.
Na jednej z sąsiedzkich grup z Mokotowa, kobieta zwróciła uwagę na nieodpowiedzialne zachowanie właściciela psa, które zauważyła. "Tego jeszcze nie grali. Pies przywiązany przy samej ulicy (Puławska), na automatycznej smyczy. Może ktoś zna tą Panią i jej wyjaśni jakie to niebezpieczne? Ja niestety byłam w tramwaju" - napisała i podzieliła się zdjęciami. Widać na nim m.in. moment, jak kobieta przywiązuje psa do słupka i odchodzi do pobliskiego punktu pobrań.
Na dyskusję nie trzeba było długo czekać. Niektórzy nie gryźli się w język. "Albo się wychodzi na spacer z pupilem, albo załatwia swoje sprawy. Pozostawienie psa bez opieki jest szczytem kretynizmu i egoizmu. Mając zwierzę jest się za nie odpowiedzialnym 24/7", "Smycz jest na takiej długości, która spokojnie pozwala psu wejść na ulicę. Prosto pod zderzak rozpędzonego samochodu", "Zakupy ważniejsze od zwierzaka bez opieki na słońcu, deszczu mrozie" - napisali i doczekali się jeszcze odpowiedzi autorki wpisu, bo niektórzy narzekali, że sama nie zajęła się bezpieczeństwem psam.
"Przecież w każdej chwili mógł wbiec na ulicę, ze strachu choćby lub uciekając przed innym psem. Wiem,że flexi ma hamulec, ale wiem też ,że on się często sam odblokowuje. To nie jest gwarancja bezpieczeństwa psa. Dodatkowo był naprawdę przy samej ulicy i mógł spokojnie wejść pod samochód. Wysiąść wysiadłam, bo mnie to zaniepokoiło, punkt pobrań był już zamknięty i pani wróciła zanim tam doszłam. Inaczej czekałby dłużej. Nie będę goniła kobiety czy śledziła. Post ma na celu pokazanie niebezpiecznych sytuacji, z których np starsza osoba nie zdaje sobie sprawy. Jeśli ktoś tą panią zna - może jej to powie. Proszę powstrzymać się od niepotrzebnego hejtu" - czytamy.
Art. 77 Kodeksu wykroczeń za niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia przewiduje nawet ograniczenie wolności lub grzywnę do 1000 złotych.


