Spektakl z Kurdej-Szatan przerwany. Musiało przyjechać pogotowie. "Siedział w bezruchu"
Aktorka podzieliła się relacją, gdy pewnego dnia jeden z widzów stracił przytomność.
Barbara Kurdej-Szatan podzieliła się właśnie w sieci historią z początku roku. Aktorka gra w warszawskim Teatrze Komedia w widowisku muzycznym "Karnawał warszawski". Okazuje się, że jeden ze spektakli musiał zostać przerwany. Miało to akurat miejsce, gdy na scenie oprócz Kurdej-Szatan była tylko Helena Englert. - Podczas naszego dialogu, zaczęłyśmy słyszeć szmery na widowni. Początkowo zdezorientowane, kontynuowałyśmy. Zdarza się, że ludzie rozmawiają... trzeba grać dalej. Ale nagle usłyszałyśmy "potrzebny lekarz". Natychmiast przerwałyśmy spektakl, zobaczyłyśmy na widowni starszego Pana, siedział w bezruchu z zamkniętymi oczami, obok ludzie przerażeni. Zaczęłyśmy krzyczeć za kulisy, aby wezwali pogotowie i czy jest na sali lekarz - czytamy w jej wpisie.
Pomocy szukać długo nie trzeba było. - Natychmiast akcję ratowniczą podjęli nasze chłopaki ze Straży Pożarnej! Piszę "nasze chłopaki" - bo studenci Akademii Pożarniczej grają z nami w spektaklu! Są na każdym spektaklu, grają Strażaków ;) wymieniają się. Podczas tego konkretnego spektaklu byli Marcel, Szymon i Paweł - dodała Kurdej-Szatan.
- Panu z widowni zatrzymała się akcja serca. Nasi dzielni Strażacy reanimowali Pana przez 20 minut zanim przyjechało pogotowie, nieprzerwanie. Akcja serca wróciła, uratowali temu człowiekowi życie! Gdyby nie oni, gdyby nie ich odwaga, natychmiastowe działanie, wiedza i opanowanie - Pan by nie przeżył.
To był cud! Że stało się to akurat podczas tego spektaklu, w którym akurat trzech dzielnych Strażaków bierze udział. Kilka dni później dostaliśmy informację, że przeniesiono Pana z oiomu na kardiologię i że stan jest stabilny - zdradziła aktorka.


