Narzeka na sprzedawców w Warszawie, którzy nie rozumieją naszego języka. Apeluje, by w takich miejscach wywieszać kartkę "w tym sklepie nie mówimy po polsku"
Kontrowersyjny pomysł wzbudził wiele emocji.
Autor strony na Facebooku "Ulica Warszawska" poruszył temat, który jak się okazuje interesuje wielu mieszkańców stolicy, bo w dobę zebrał ponad 3 tys. komentarzy i aż 11 tysięcy polubień. Do wpisu zostało dołączone zdjęcie ilustracyjne wywieszki z napisem: "W tym sklepie nie mówimy po polsku".
"Może wprowadźcie tego typu wywieszki - wtedy będę wiedział, czego się spodziewać. Muszę poruszyć temat, który mnie nurtuje. Polska, stolica, a okazuje się, że są miejsca, gdzie obsługa nie włada moim językiem. W ostatnim czasie, w bardzo krótkim okresie, przekonałem się, że trzeba znać języki obce, żeby funkcjonować w naszej Warszawie" - czytamy na początku.
Dalej mężczyzna opisuje kilka sytuacji jakich doznał w naszym mieście. "Trzy niezależne zdarzenia. Salon z ubraniami drogich marek w centrum Warszawy. Elegancja Francja, ale okazuje się, że obsługa nie znała nie tylko mojego języka - francuskiego też nie. Nie mogłem się dogadać w sprawie koloru kurtki, którą chciałem kupić. Wydawać by się mogło, że oczekiwałem zbyt wiele - pytanie o inny kolor i rozmiar spotkało się z niezrozumiałą odpowiedzią pani, która mnie obsługiwała. Domyśliłem się, że miał to być język polski, ale jednak nim nie był. Jedyne, co zrozumiałem, to to, że pani nie rozumie mojego polskiego. Po chwili, zniesmaczony sytuacją, uznałem, że bez przesady - w Polsce obsługa powinna rozmawiać w naszym języku - i zrezygnowałem z zakupu" - napisał.
W jednej z kawiarni na Saskiej Kępie czy w dyskoncie na Wawrze, panie, które obsługiwały autora fanpejdża, też nie mówiły po polsku i "prawie nic nie rozumiały". "I pytam Was: czy to nie jest przesada? Chyba nie wymagam zbyt wiele, oczekując, że obsługa będzie rozmawiać w moim języku. Do komentarzy w stylu trzeba znać języki obce - nie o to chodzi. Uważam, że to nic nadzwyczajnego wejść do sklepu w Polsce i oczekiwać, że obsługa będzie władać naszym językiem" - podsumował.
W komentarzach wiele osób przyznaje rację mężczyźnie. Niektórzy piszą, że wychodzą ze sklepu jak obsługa nie rozumie nic w języku polskim, a to ma się zdarzać coraz częściej. Są jednak mieszkańcy, którzy apelują o więcej tolerancji.
