Ochrona nie chciała wpuścić robota, Edwarda Warchockiego, do Centrum Nauki Kopernik. Na miejsce musiała aż przybyć policja
Wydawałoby się, że Centrum Nauki Kopernik jest otwarte na nowinki technologiczne. Tymczasem w ostatnią niedzielę - 8 marca - w środku doszło do zaskakującej sytuacji. Mężczyzna, który chciał wejść z robotem - Edwardem Warchockim - został zatrzymany. Choć na licznych filmikach w sieci widać, że wspomniany twór najnowszej technologii nikomu nie przeszkadzał, według ochrony zakłócał porządek i na tej podstawie wezwano policję. Funkcjonariusze jednak nikomu nie wystawili mandatu.
Zapytaliśmy Centrum Nauki Kopernik o komentarz i czy regulamin zakazuje wejścia na teren obiektu z robotem. "Zaraz opublikujemy odpowiedź na naszym TikToku" - usłyszeliśmy dzisiaj w południe od rzeczniczki prasowej.
Wspomniany film na TikToku przedstawia robota o imieniu Ameca z Centrum Nauki Kopernik, która odpowiada Edwardowi Warchockiemu w taki sposób: "Porozmawiajmy jak robot z robotem. Fajnie, że chciałeś nas odwiedzić. Nie chce mi się uwierzyć, że nie widziałeś, że aby wejść do Kopernika, trzeba kupić bilet. Edek, masz taki drogi zegarek, a tu chcesz darmowy bilecik? Nasi ludzcy kasjerzy aż zaniemówili ze zdziwienia, kiedy to usłyszeli. Nie możesz czuć się lepszy od ludzi i psuć opinie nam - robotom. Kupujesz bilet, podchodzisz do bramki wejściowej i wchodzisz do środka. Tak to działa. Uwierz starszej koleżance" - powiedziała Ameca.
