Córka zaginionego profesora z Politechniki Warszawskiej zamieściła przejmujący wpis. "Myśl, że mógł wpaść do rzeki, nie daje mi spać"

Sylwester Gładyś z córką | fot. Beata Schulman/facebook
Sylwester Gładyś z córką | fot. Beata Schulman/facebook

Trwa szósty dzień poszukiwań cenionego naukowca.

We wtorek minie tydzień, od kiedy doktor Sylwester Gładyś z warszawskich Bielan przepadł bez śladu. Więcej o akcji poszukiwawczej naukowca z Politechniki Warszawskiej pisaliśmy TU. Teraz przejmujący wpis zamieściła jego córka, Beata.

- Już niedługo zaczynamy kolejny dzień poszukiwań. Znów spałam tylko kilka godzin. Trzymam jeszcze nadzieję, ale zdaję sobie sprawę, że szósty dzień w zimie nie daje nam dużych szans, aby tata znalazł się cały i zdrowy.

To bardzo silny człowiek. Przed chorobą parkinsona zdobywał najwyższe góry świata. 15 lat temu, w lutym, wszedł na Aconcaguę - największą górę Ameryki Południowej. Pamiętam potworny stres, kiedy przez trzy dni nie mieliśmy z nim żadnego kontaktu, gdy schodził ze szczytu. Każda godzina wtedy dłużyła się jak wieczność. Pamiętam też stres, gdy wspinał się na Mont Blanc 19 lat temu tydzień po tym, jak tragicznie zginęła tam moja koleżanka Ania Pasek. Zawsze był silny i zdeterminowany.

Tak bardzo chciałabym go dziś znaleźć. Myśl o tym, że mógł wpaść do rzeki, nie daje mi spać. Ale on zawsze był uważny. Znał swoje ograniczenia w chorobie. Zawsze zachowywał się racjonalnie. Znał ten teren bardzo dobrze - chodziliśmy tam na spacery odkąd byłam mała. Później chodził tam z wnukami. Za cztery godziny wyruszymy znów w teren do Parku Młocinachnskiego. Oby dzisiejsze poszukiwania były skuteczne. Tato tęsknimy - czytamy na Facebooku.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu

Dziś w Warszawie

17℃
5℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
23 km
Stan powietrza
PM2.5
10.20 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro