17-latek wciągnięty przez pociąg walczy o życie. Przejmujące słowa ojca
Dominik chciał tylko pomóc kobiecie z wózkiem wysiąść z pociągu.
17-letni Dominik Hołuj został potrącony przez pociąg i wciągnięty pod jego skład na przystanku Wola Bierwiecka w miejscowości Bierwiecka Wola (powiat radomski). Od soboty, 14 lutego, lekarze walczą o jego życie. Najpierw trafił do szpitala w Radomiu, a później został przewieziony do Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów w Warszawie.
W wyniku wypadku doznał bardzo poważnych obrażeń. Konieczne były amputacje - stracił część prawej dłoni, część prawej stopy oraz całą lewą nogę. Pojawiły się również groźne powikłania, w tym zakażenie ogólnoustrojowe, a jego stan - jak informowano - nie poprawia się. Ojciec chłopca, cytowany przez "Fakt", przekazał właśnie, że lekarze określili sytuację jako bardzo poważną. "Rany nie chcą się goić, doszło do zakażenia, które obejmuje cały organizm. Lekarze próbują różnych antybiotyków, ale sytuacja jest bardzo poważna. Zostaliśmy przygotowani na najgorsze. Usłyszeliśmy, że wszystko może zakończyć się śmiercią. Mimo to wciąż tli się iskierka nadziei. Serce ma silne, Dominik zawsze był waleczny" - powiedział pan Dariusz.
