17-letnia Kornelia uciekła ze szpitala i ślad po niej zaginął. Dramatyczny apel matki
Pani Ewelina zwróciła się do córki za pomocą mediów.
"Fakt' opisuje historię 17-letniej Kornelii, która od października br. przebywała w Szpitalu Mazowieckim w Garwolinie, gdzie przechodziła terapię od uzależnień. W niedzielę, 8 lutego, o godz. 14.00 nastolatka uciekła z placówki. Od tamtej pory przepadła jak kamień w wodę. "Kornelia potrzebuje pomocy. Jeśli ktoś coś wie, proszę o pomoc. Informacje proszę kierować na mój numer 577065651 lub policję" - napisała mama nastolatki w mediach społecznościowych.
A we wspomnianym tabloidzie rozwinęła ten wątek. "Córka była w Garwolinie od 15 października na terapii. Ma skierowanie na przymusowe leczenie od uzależnień i prawdopodobnie bała się, że trafi na oddział zamknięty. Opuściła szpital, nie mając przy sobie pieniędzy, telefonu ani jedzenia. Zabrała tylko kurtkę koleżance i zniknęła. Od tamtej pory jest cisza, nie dostałam od niej żadnej wiadomości. Jej znajomi również nic nie wiedzą. Jesteśmy z Tczewa, moja córka w Garwolinie nie miała znajomych, dlatego nie wiem, dokąd mogła się udać. Nie wiem, czy może sobie coś zrobić. Chciałam do niej zaapelować, żeby się nie bała i wróciła, dała jakikolwiek znak, że nic jej nie jest" - wyznała pani Ewelina.
Poszukiwania Kornelii prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Garwolinie
